11.06.2014

Zapomniałem czym jest współczucie. Zabiłem swoją empatię, wszelkie emocje, dotykające ludzi. Czuję się obojętny, niechętny - zażenowany każdym centymetrem kwadratowym mojego ciała, mojej obrzydliwej duszy. Zasługuję na wszystko, co mnie spotkało w życiu - każde cierpienie, przyniesione przez innych, każdy ból, który wyrządziłem sobie sam. To wszystko było mi pisane, było dla mnie. Wiem to, ponieważ jestem okrutnym człowiekiem, istnym skurwysynem, który uparcie twierdzi, że nie ma w sobie miłości. Jestem paskudnym, brutalnym i cynicznym potworem, czasem upodabniającym się do Boga.
Jestem siedmioma grzechami głównymi. Mam w sobie pychę i chciwość. Jestem nieczysty, zazdrosny, nie powstrzymuję się od ludzkich przyjemności. Uosabiam gniew oraz lenistwo. Można być tak zepsutym? To chore, absurdalne i komiczne. Umrę ukrzyżowany, jako Bóg XXI wieku.