Zupełnie nie wiem, co chcę tutaj zamieścić; jakie myśli zawrzeć w kilku zdaniach, jakie uczucia. Ostatnio czuję się odcięty od świata, jakby pomiędzy mną, a rzeczywistością stała przezroczysta ściana. Oczywiście, mogę oglądać ten marny teatr, jakiś koszmarny spektakl, ale nie jestem dopuszczony do uczestniczenia w nim. Jakie to groteskowe i śmieszne, prawda? Ż a ł o s n e.
Czasami pragnę być człowiekiem nudnym, człowiekiem pospolitym, który nie zauważa ohydnych, społecznych ograniczeń, człowiekiem, który zadowolony jest z relaksu przy telewizorze. Jakby na przekór dostałem naturę zbuntowanego dwunastolatka, nudzącego się w s z y s t k i m. Czy może być gorzej? Brodzę w ścieku własnych myśli, docierając wreszcie to idiotycznej prawdy - muszę być samotnym, ponieważ świat mnie nudzi, ponieważ nudzą mnie te ludzkie zachowania, identyczne i trywialne, ponieważ ja sam wydaję się być znudzony sobą.